| Logowanie |
|---|
| Życie w Anglii |
|
|
|
|
Zapraszamy do przeczytania artykułu który napisał iławianin mieszkający w Anglii. "Tygodnie bicia się z myślami i codzienne rozważania zaoowocowały w końcu decyzją o wyjeździe do Wielkiej Brytanii. Cała przygoda zaczęła się pierwszego listopada 2007, którego to dnia z naszego narodowego lotniska im. Fryderyka Chopina w Warszawie wystartowałem w kierunku London Stansted, skąd później, kolejami, dotarłem do Leicester gdzie mieszkam do chwili obecnej. Sądzę, że powodowały mną te same problemy, z którymi musi się borykać większość młodych ludzi. Nie będę się rozpisywał na temat bo sprawa wydaje się oczywista. Kolejnego dnia po przyjeździe zarejestrowałem się w lokalnej agencji pracy o wdzięcznej i sugestywnej nazwie Templine, która od razu zaproponowała mi pracę. W chwili obecnej pracuję jako Cage Engineer. Firma w której pracuję - Symonds Hydroclean - zajmuje się w większości serwisem klatek transportowych wielkich sieci handlowych. Mógłbym całymi stronami opisywać co działo się dalej, jak potoczyło się dalej moje życie, jednak moim celem się jest podzielić się czytelnikami doświadczeniami o których rzadko który "wyspiarz" wspomina, a które w moim mniemaniu są usilnie przez nich kamuflowane. Ze swojej strony powiem tylko, że żyje nam się tu dobrze razem z żoną Agnieszką i dwuletnim synkiem Alankiem, spokojnie, bezstresowo i co najważniejsze - godnie. Pomimo, że nie należę to części emigracji, która jest już na "saksach" długi czas, miałem już okazję doświadczyć i przyjrzeć się "ciekawym" aspektom naszej wyspiarskiej populacji. Utarło się już chyba w Polsce, że Wielka Brytania to kraj mlekiem i miodem płynący, swoiste El Dorado, które daje wszystkim nie oczekując nic w zamian. Potwierdzeniem tej "tezy"są liczne opinie płynące do Was szerokim strumieniem medialnym ale także i ustnym. Na pewno nie raz zdażało się Wam spotykać osoby wracające na "holidaya" do Polski z wypchanymi po brzegi potfelami zza których czule wyglądała królowa Elżbieta. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak złudny często jest to obraz i co tak naprawdę się za tym kryje. Otóż często osoby, które czują się podczas pobytu w Polsce jak przysłowiowi Młodzi Bogowie, muszą później tygodniami jak nie miesiącami odrabiać roztrwonione pieniądze. Cóż, trzeba w końcu udowodnić znajomym i rodzinie że podjęta dezycja była słuszna. Uwierzcie, przez ten cały spędzony tu czas poznałem tylko garstkę ludzi ktorzy przybyli tu mając jakiś konkretny cel (pisząc konkrestny mam na myśli inwestycje, zakup mieszkania lub domu, założenie firmy etc, a nie szerokopojęte zarabianie pieniędzy). Wielu powie -pieniądze, czy to niewystarczający powód? Oczywiście odpowiadam ale co potem? Często słyszę - "jest mi tu tak dobrze, zostaję, w międzyczasie może kupię mieszkanie, nie wracam to tej ... Polski" - tacy często za niedługi czas podróżują już w samolocie zmierzającym na wschód, często z niczym. Z całą pewnością można stwierdzić, że większość wydaje pieniądze na bieżąco - często na rozrywki w pełnym tego słowa znaczeniu. Na pewno wielu z Was widziało te cudowne często luksusowe samochody z kierownicą po "złej" stronie. Świetnie, ale co jeśli powiem że często są one jedynym majątkiem, który ich kierowcy posiadają? Jedno jest pewne, tak jak nie ma (jeszcze) cudownego leku na raka tak i nie istnieje kraj choćby namiastką El-dorado. Wielka Brytania to kraj olbrzymich możliwości i wielowiekowej tradycji. Jeśli tylko ktoś ma cały czas głowę na karku na pewno osiągnie zamierzony cel i ułoży sobie życie tutaj, czy też odłoży na łatwiejsze jutro w Polce. Wielka Brytania jest cudownym krajem i wiem, że gdyby nie decyzja o wyjeździe nigdy nie zobaczyłbym Warwick Castle, kamiennego kręgu Stonehenge i wielu wielu innych równie pięknych miejsc których dostarczają wyspy brytyjskie, nie zdołałbym oszczędzić większych pieniędzy i nauczyć się swobodnie posługiwać angielskim. Jednak całość tego piękna okraszona jest warstwą wyrzeczeń, ciężkiej pracy, tęsknoty oraz uczucia wyobcowania. Wiem, że tych kilka zdań nie wyczerpuje tematu ale mam nadzieję, że rzuci trochę światła na ciemniejszą stronę zjawiska emigracji i zmusi do refleksji tych, krórzy teraz tak jak ja na początku borykają się z decyzją o wyjeździe.Jak mawiają - do odważnych świat należy. Mieszkaniec Iławy" |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
| Aktualności |
|---|
| REKLAMA | ||
|---|---|---|
|
||
|
|
| NOWE OGŁOSZENIA | ||
|---|---|---|
|
|
All Rights Reserved © 2006-2011 ilawaonline.pl





